|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Moje strony
|
piątek, 18 maja 2012
Nazwa szczepu Bobal, zwłaszcza w języku polskim brzmi trochę niepoważnie. Przez lata tak też ten szczep był traktowany. Zajmował trzecią pozycję pod względem wielkości areału upraw w Hiszpanii (a w regionie Utiel-Requena nawet 3/4 powierzchni), jednak w winach jakościowych występował niezwykle rzadki i to najczęściej jako składnik kupażu (najczęściej do tego nie był to wiodący składnik). Używano go głównie do produkcji tanich win sprzedawanych w kartonach i używanych jako mało istotny dodatek do pospolitych potraw czy imprez. Jego zaletą jest duża plenność, co w regionie skrajnego klimatu (mrozy w zimie, susza w lecie) i niezbyt gęstych nasadzeń, jakim jest Utiel-Requena, ojczyzna Bobala, bardzo się przydaje. W Utiel-Requena inwestuje się w międzynarodowe szczepy, bądź hiszpańskie, ale bardziej znane na świecie. Bobal, jako lokalny szczep, często ukrywany na etykietach powoli jest eliminowany z winnic. Podobno jest trudny w uprawie i winifikacji, a jego taniny nawet po latach są zbyt natrętne (przyznam, że wcale nie odczuwałem ich jako zbyt natrętne zwłaszcza w Pasion de Bobal). Tym najwięksi producenci wina w regionie motywują zastępowanie szczepu Bobal miękkim i bardziej przewidywalnym Merlotem, lub dodając do kupaży znane na międzynarodowym rynku odmiany. Tak powstały na przykład Marques del Turia Bobal Shiraz czy Castillo De Liria Bobal Tempranillo. Nie są to może jakieś szczytowe produkty z punktu widzenia jakości, ale bronią się na polskim rynku.
niedziela, 06 maja 2012
Rodzinna firma Cantina Marsadri pochodzi z północy Włoch, znad Jeziora Garda, z regionu Werona. Jakkolwiek przez środek jeziora Garda przechodzi granica geograficzna prowincji Veneto i Lombardia, jednak przyjmuje się, że region Werona należy w klasyfikacji winnej do regionu Veneto i tam też przypisywane jest położenia tej rodzinnej winnicy, która została założona w 1879 roku. Rocznie Cantina produkuje około 100.000 butelek wina, sprzedawanych zarówno we Włoszech, jak i za granicą. W ofercie firmy znajduje się szeroka gama win DOC typowych dla okolic Jeziora Garda, począwszy od białego Brolo Lugana Marsadri czy różowe wino Brolo Garda Classico Chiaretto Marsadri przez ciekawe Brolo Garda Classico Groppello Marsadri czy Garda Marzemino i Garda Classico Rosso Superiore. Wszystkie wina są bardzo ciekawe i często produkowane są z lokalnych odmian występujących co najwyżej w sąsiednich regionach.
czwartek, 03 listopada 2011
Biedronka z Lidlem i Makro biją się na wina. Nie jakieś poślednie. Na wina drogie. Francuskie wina z Saint Emilion czy Medoc, włoskie Amarone czy Barolo można dostać w tych sieciach znacznie taniej, niż w sklepach specjalistycznych. Jest to sporym zaskoczeniem, gdyż większość koneserów tego trunku wina z Biedronki czy Lidla kojarzą się raczej z winem tanim na poziomie bułgarskiej Sophii (zarówno cenowo jak i jakościowo). A teraz dyskonty robią promocje, dni win włoskich, francuskich, hiszpańskich. Biedronka regularnie organizuje degustacje win - ostatnią, hiszpańskich, prowadził Tomasz Kolecki-Majewicz, czterokrotny mistrz Polski sommelierów. Sieci dopieszczają też blogerów zapraszając ich na warsztaty winiarskie, jak ostatnio zrobiło to Makro. Jest o co walczyć, gdyż w ostatnim roku już co piąta złotówka przeznaczona na zakup wina wydawana była w dyskontach, a w 2011 r. ten udział się jeszcze powiększy. Biedronka ma ponad 12-proc. udział w rynku, Lidl - kilkuprocentowy. Najlepiej sprzedającym się winem w kraju jest wino Carlo Rossi importowane do Polski przez czołowego producenta wódki na świecie CEDC. W ubiegłym roku Polacy kupili ponad sześć milionów litrów tego wina odbieranego przez specjalistów z mieszanymi uczuciami. Jednak Lidl postanowił wskoczyć na rynek dużej konsumpcji nie takimi tanimi winami, lecz klasyką europejską. Wprowadził ostatnio do sprzedaży ciekawe wina francuskie: Chateau Lilian Ladouys Saint Estephe i Blaye Cotes de Bordeaux. Trudno powiedzieć jak na ich temat będą się wypowiadać specjaliści od degustacji wina. Klienci byli chyba jednak zadowoleni, bo wina zniknęły ze sklepów szybciej niż się pojawiły.
środa, 22 czerwca 2011
Minister spraw zagranicznych zadecydował, że w czasie polskiej prezydencji w Unii Europejskiej wszystkie przyjęcia i balangi będą wspierane węgierskim winem. Jako argument podał, że polskie wina są jeszcze bardzo słabe i nie nadają się na europejskie stoły. Rzeczywiście zdarzają się w sklepach polskie wina, które nie nadają się nawet do dolania do mięsa w czasie jego duszenia, ale są też perełki, które jakością naprawdę potrafią zadziwić nie jednego konesera. Prawdą jest natomiast, że polscy producenci produkują wciąż bardzo mało wina i na pewno nie starczyłoby go na obsługę wszystkich imprez. Co więc powinien zrobić Radek Sikorski? Wydaje mi się, że nie powienien wszem i wobec, na konferencji transmitowanej na całą europę mówić jakie to polskie wina są obrzydliwe, tylko przyznać, że polski przemysł winiarski nie jest jeszcze na tyle dojrzały, żeby winnice były w stanie dostarczyć odpowiednią ilość wina. Jednak powienien zaznaczyć, że kluczowe imprezy (otwarcie i zamknięcie) obsłużyć winami wyprodukowanymi w Polsce. A pozostałe można było bez specjalnego nagłaśniania obsłużyć winami z Trójkąta Wyszehradzkiego. Na pytanie czy mamy dobre polskie wina odpowiadam, że jak najbardziej tak. Sam piłem kilkanaście polskich win i przyznam, że na przykład białe wino Sibemus z Winnicy Płochockich jest naprawdę rewelacyjne. Jeśli chodzi o czerwone wina, to Jaworek na Dolnym Śląsku ma na pewno kilka ciekawych win do zaoferowania. Jaworek Pinot Noir z 2004 roku (niestety już niedostępne) był naprawdę na światowym poziomie. Sądzę, że na zakończenie naszej prezydencji będą gotowe wina z 2010 roku (które można by już dziś zdegustować i zamówić u producenta) zapewniając sobie odpowiedni zasób win na podsumowującą imprezę. Uważam, że zachowanie naszego ministra było w tej sprawie szkodliwe dla Polski. Ostatni lot LOT'em to dwa średnie wina hiszpańskie z winnicy Felix Solis Bodegas. Znacznie lepsze Consigna Chardonnay, choć przyznam, że jak na białe to skandalicznie za ciepłe, oraz znacznie gorsze Consigna Merlot, w zasadzie można zaryzykować tezę, że jest to produkt winopodobny. Ostatnio piłem jeszcze inną parę butelek (białe i czerwone) z tej samej bodegi i niestety odnoszę wrażenie, że to niestety dość niskiej klasy wina specjalnie na masowe imprezy - bez żadnych oczekiwań. |